wtorek, 25 lutego 2014

Harry ♡

DEDYKUJĘ TEN IMAGIN MOJEJ KOCHANEJ JULCE, KTÓRA BĘDZIE JUTRO PISAŁA KONKURS PRZEDMIOTOWY Z ANGOLA

życzę ci laureata Julkuuu :****

Wyszłam z windy i chwiejnym krokiem skierowałam się do szklanych drzwi, które prowadziły do agencji reklamowej, w której miałam zamiar pracować. Na ramieniu ledwo co wisiała moja torba, a ręce pociły mi się niemiłosiernie. Byłam tak zestresowana i zdenerwowana. Nie pamiętałam żadnych słów, które miałam powiedzieć na mojej rozmowie kwalifikacyjnej. Nogi trzęsły mi się przy każdym najmniejszym ruchu. Teczka z moim CV coraz bardziej wysuwała się w mojej torby. Modliłam się w duchu, bym przetrwała tak do końca korytarza. Jednak wszystko szlak trafił, kiedy wraz z moim przekleństwem cała zawartość mojej aktówki rozsypała się po całej podłodze.
- Tylko nie to - mówiłam sama do siebie podczas schylania się po moje rzeczy. Po chwili zbierania zauważyłam jak jakaś męska dłoń pomaga mi zbierać rzeczy. Spojrzałam się na niego i lekko oniemiałam. Był bardzo przystojny. Po chwili odwzajemnił moje spojrzenie i teraz oboje się w siebie wpatrywaliśmy.
- Możesz mi to oddać? To bardzo ważne - spojrzał się na mnie z zadziornym uśmiechem i zaczął przeglądać moje papiery.
-To nie jest twoja własność. Oddaj mi to - odsunął się trochę ode mnie i lekko uśmiechnął się przy czytaniu mojego CV. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego. Trochę się zdziwił i runęłam z nim na podłogę. Uśmiechnęłam się zwycięsko i wytknęłam mu język, wstając z niego. Poprawiłam swoją bluzkę wyjściową i truchtem podbiegłam do recepcji.
-W czym pani pomóc? - recepcjonistka uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i wpatrywała się we mnie swoimi brązowymi oczami.
- Gdzie znajduje się biuro pana ... - na chwilę spojrzałam na karteczkę, która była przyczepiona do mojej teczki - ... Styles'a ?
- Musi pani iść do końca tego korytarza, skręcić w prawo i na przeciwko będzie jego biuro - uśmiechnęła się do mnie uprzejmie, na co odpowiedziałam jej tym samym. W końcu poczułam się trochę lepiej.
Podziękowałam jej i poszłam za jej wskazówkami. Gdy doszłam do odpowiednich drzwi, odliczyłam w myślach do 3 i zapukałam. Odpowiedział mi czyjś głos. Powoli otwierałam drzwi. Cały stres powrócił, a mi zaschło w gardle. Gdy zobaczyłam, kto siedzi na krześle, o mało co nie przewróciłam się na podłogę. Ten sam chłopak, co pomagał mi przy notatkach, siedział naprzeciwko mnie, a we mnie zaczęły zbierać się dziwne uczucia.
-To ty - odparłam, jakby od niechcenia, a wcale to nie miało tak zabrzmieć. Brunet odwrócił swój wzrok z nad komputera i przyłożył swoją rękę do podbródka.
- To ty - zaśmiał się pod nosem, a ja zaczęłam się niemiłosiernie rumienić. Dlaczego tylko mi zdarzają się takie dziwne sytuacje?
- Nie wyglądasz mi na szefa tej wielkiej firmy - prychnęłam pod nosem i po chwili zorientowałam się, że wypowiedziałam swoje myśli na głos. Wyglądał na trochę urażonego, jednak po chwili jego wyraz twarzy wrócił do zamyślonego. Wpatrywałam się w niego z wielkimi oczami.
- To prawda, nie wyglądam na niego. Usiądź - wykonałam jego rozkaz. Miał to coś w głosie, co nie pozwało mi odmówić. Byłam jak zahipnotyzowana. Gapiłam się na niego i wyczekiwałam, co powie dalej.
- To co cię do mnie sprowadza ? - zapytał, jak gdyby nigdy nic. Jakby nigdy nie widział mnie na oczy.
- Chciałabym pracować w twojej .. to znaczy pana firmie - poprawiłam się, chociaż trudno mi było mówić do niego per pan. W końcu był w moim wieku. Jedną ręką zaczął stukać w biurko, co trochę mnie wkurzało, ale nie chciałam mu podpaść kolejny raz.
- Jestem Harry. Możesz mi mówić po imieniu, Georgia - trochę zmrużyłam oczy przy tym, gdy wymawiał moje imię. Nie cierpiałam go. Nawet fakt, że zna moje imię, nie zdziwiło mnie. Przecież patrzał na moje CV.
-Mógłbyś mówić do mnie Joy? Nie lubię swojego imienia - uśmiechnęłam się grzecznie, a Harry zaśmiał się, ale przytaknął mi. Podałam mu swoje papiery i lekko zaśmiałam się z tej sytuacji. Przecież niedawno co wyrywałam mu te kartki. A teraz dobrowolnie mu je oddawałam. On chyba też to zrozumiał, bo uśmiechnął się do mnie.
- Jesteś naprawdę intrygującą osobą - potarł swoją brodę ręką. - Przyjmuję cię - oświadczył mi i oderwał wzrok od mojego CV. Moja mina musiała wyglądać przekomicznie, bo on zaczął się śmiać na cały głos.
-Wiem, że wyglądam jak siedem nieszczęść, ale mogłeś sobie tego oszczędzić - zamknęłam moją buzię i odebrałam od niego moją rzecz. Gdy ten ocierał swoje policzki od łez, których nabawił się przy wyśmiewaniu się, ja lekko oszołomiona tym wszystkim, wstałam z siedzenia. Po chwili poczułam na swoim ramieniu jego dłoń. Odwrócił mnie do siebie.
-Joy, ja naprawdę nie chciałem się z ciebie śmiać. Broń Boże. Po prostu jeszcze nigdy nie było u mnie takiej osoby jak ty - potarł moje ramiona swoimi dłońmi, a ze mnie uleciały wszystkie emocje. Nie czułam się już ani trochę zażenowana, gdy patrzałam w jego oczy. Gdy w głowie zaczęły pojawiać mi się myśli typu: " To twój szef. Rusz swój tyłek z jego ramion.", oprzytomniałam.
-To ja już idę - pisnęłam zmieszana i wyrwałam się z jego uścisku. Harry też jakby zrozumiał całą sytuację i zmieszany odsunął się poprawiając swój czarny krawat. To chyba jest jakiś tik wszystkich szefów. Nie odwracając się do niego podbiegłam do drzwi. Byłam tak rozerwana psychicznie, że potykałam się o swoje nogi.


Szłam już jakieś 10 minut. Mój dom znajdował się niedaleko, więc po co jechać samochodem. Idąc, zastanawiałam się nad sytuacją, która zdarzyła się w biurze Harry'ego. Trochę zaskoczył mnie fakt, że przyjął mnie. Czy to nie jest dziwne? Przecież prawie zdeptałam go na korytarzu. Wyśmiałam go. Albo ma jakiś interes, albo po prostu takiego typu sytuacje przytrafiają mu się codziennie.
Gdy dochodziłam już do domu, na podjeździe zauważyłam czarny samochód. Kto to mógł być?
Podeszłam do drzwi wejściowych i sięgnęłam po torbę. Zaraz, zaraz. Gdzie ona jest? Zaczęłam rozglądać się gorączkowo w stronę ulicy. Gdzie ja ją zostawiłam?
-Tego szukasz ? - ten dziwny głos znowu pojawił się w moich uszach. Odwróciłam się w stronę chłopaka, który stał oparty o swój samochód.
- No jasne. Zostawiłam ją w tym cholernym pomieszczeniu - mruknęłam do siebie i podeszłam do niego.
-Dzięki za znalezienie mojej torby - odparłam grzecznościowo. Gdy chciałam wyciągnąć rękę po moją rzecz, on odsunął się.
-Coś za coś - odpowiedział to nadzwyczaj naturalnie. Znowu do niego podeszłam z wyciągniętą ręką, a on powtórzył swój czyn.
-Dobra, co chcesz w zamian?
-Pozwól mi zabrać cię na kolację - uśmiechnął się, a po mnie przeszły dreszcze. Czy on właśnie zaproponował mi randkę?
-Przecież jesteś moim szefem. Nasze relacje powinny być czysto zawodowe - odpowiedziałam z lekkim zawodem w głosie.
-Z tego co mi się wydaję, to jeszcze nie pracujesz dla mnie. Nie podpisałaś jeszcze żadnych papierów, więc ta reguła nas nie dotyczy - uśmiechnął się zwycięsko. Miał rację. Zanim cokolwiek podpisałam, wybiegłam z jego biura.
-W takim razie, okej.
-To świetnie. Wsiadaj - otworzył przede mną drzwi, a po chwili już oboje znajdowaliśmy się w samochodzie.
-Chyba już możesz oddać mi moją torbę, prawda? - zapięłam swoje pasy i znowu wyciągnęłam swoją dłoń. Ten jak gdyby nigdy nic przybił mi piątkę i odpalił samochód.
-Oddam ci po naszej randce - po jego ostatnim słowie, zarumieniłam się i oparłam czołem o szybę.
-To się chyba nazywa porwanie.
-Ale przecież się zgodziłaś.
-Bo nie miałam wyboru. W tej torebce są moje wszystkie dokumenty, klucze i telefon.
-Mówi się trudno - uśmiechnął się w moją stronę, a ja tylko westchnęłam z nadmiaru emocji, które kłębiły się we mnie przez tego chłopaka.



-To był miły wieczór- powiedziałam szczerze, kiedy odprowadzał mnie do drzwi mojego domu. Harry był bardzo uroczy. Z jego opowieści z dzieciństwa wnioskuję, że lubi ryzyko.  Jest naprawdę otwarty. Chyba najbardziej dogadywaliśmy się w kwestii sportu. Oboje jesteśmy zapalonymi kibicami. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Harry'ego. Spojrzałam na niego. Staliśmy pod moim domem. Brunet podał mi moją torbę, a ja wyjęłam z niej kluczę.
-Mam nadzieję, że jutro znowu się spotkamy - złapał mnie za dłonie, kiedy już chciałam wchodzić. Odwróciłam się do niego twarzą i odetchnęłam głęboko.
-Możliwe - wspięłam się na palcach i pocałowałam go w policzek. Kiedy chłopak zrozumiał, co zrobiłam, pochylił się do mnie i przywarł do moich ust swoimi wargami.

 Ciepło rozeszło się po moim ciele. Złapałam go za szyję, by jeszcze bardziej pogłębić pocałunek, a on delikatnie przytrzymywał mnie rękoma. Wszystko było nagle takie idealne. Gdy zabrakło nam tchu, oderwaliśmy się od siebie i opraliśmy swoje czoła o swoje.
-To do jutra - uśmiechnęłam się do niego i jeszcze raz złożyłam pocałunek na jego ustach.
Weszłam do domu i poczekałam, aż usłyszę dźwięk odpalanego samochodu. Odeszłam od drzwi i otworzyłam swoją torbę w celu sprawdzenia godziny. Na ekranie widniało powiadomienie o nowej wiadomości. Otworzyłam ją i znowu uśmiechnęłam się do siebie. Ten chłopak był naprawdę świetny.
"Nie mogę doczekać się jutra
Twój kochający (niedoszły) szef xoxo"


_________________________________________________________________________________

Hejka dziewczynyyy
nie wiem co powiedzieć
bo nudno jakoś
POLECIŁYBYŚCIE JAKĄŚ KOMEDIE ROMANTYCZNĄ ? PLIIIISSSSS


Pamiętajcie o konkursie na nową autorkę ludzieeeee !




poniedziałek, 24 lutego 2014

Harry część 7





       Zostałam obudzona przez złośliwego brata , który za nic nie chciał przestać pukać do moich drzwi.
- Czego do kurwy nędzy chcesz? -bąknęłam nieprzytomnie idąc do drzwi. Zaraz po otworzeniu okazało się ,że to nie braciak tylko... - Dave? Co ty tu robisz?
- Cześć kotek. Tak sobie pomyślałem ,że może chciałabyś się zerwać dzisiaj ze szkoły i pójść gdzieś na miasto ze mną? -zapytał wesoło, ale gdy zobaczył ,że się nie uśmiecham , skrzywił się. - Noo ej, martwisz się wagarami?  Przecież kiedyś robiliśmy to codziennie...
- Nie chodzi o to... -westchnęłam. Wtedy przypomniałam sobie o Harry'm i o jego obietnicy spędzenia dzisiejszego dnia razem. - Dave ja..
- [T.I] zejdź na śniadanie! -usłyszałam mamę z dołu.
- Muszę ci coś powiedzieć.. -mruknęłam i oboje usiedliśmy na łóżku. 


(Harry)

      Nigdy nie miałem lepszego poranka. Obudziła mnie jak zwykle zadowolona Gemma. Wczoraj poinformowałem ją o tym co się zdarzyło pomiędzy mną , a [T.I] i poprosiłem o pomoc. Dziewczyna była zadowolona i od wczoraj oboje chodzimy jakby nas coś kopnęło. Mama i tata się dziwili co w nas wstąpiło, bo jeszcze chyba nigdy nie szczerzyliśmy się do siebie w ten sposób.
- Dzień dobry - mruknąłem wchodząc do jadalni. Mama piła kawę, a ojciec właśnie wychodził.
- Witaj syneczku -powiedziała , po czym podeszła do mnie i ucałowała moje czoło. 
      Po śniadaniu pożegnałem się z Gem , po czym załadowałem torbę do bagażnika i szybko znalazłem się pod drzwiami dziewczyny moich marzeń. 
- Dzień dobry.
- Cześć Harry -odparła jej mama. - [T.I] jest jeszcze na górze..
-Właściwie.. -przerwałem jej. - Przyszedłem najpierw do pani. - dokończyłem, a kobieta wpuściła mnie do domu. 

~*~    KLIK

 - Harry? - mruknęłam widząc go wchodzącego po schodach. Wyglądał tak uroczo. Ubrany w szary sweterek z brązowymi plamami na łokciach, czarne spodnie i vansy , a na głowie miał bejsbolówkę, odwróconą tył na przód. 
- Hej mała -mruknął po czym mnie przytulił. 
- Co ty tutaj robisz? 
-Przyjechałem po ciebie. 
- Oh to miło. Gdzie pojedziemy po szkole?
- Słucham? - o-oł, czyżby zapomniał? O matko ale mi wstyd. - Nie idziemy dzisiaj do szkoły. 
- Co? Dlaczego?
- Obiecałem ci cały dzień.
- Ale moja mama... -zaczęłam będąc pewna ,że moja-zakaz-zrywania-się-ze-szkoły-mama nie pozwoliłaby mi wyjść z domu przez najbliższe kilka dni, gdyby się dowiedziała o wagarach.
- Spokojnie. Rozmawiałem z nią. Powiedziałem, że jedziemy z Gemmą oglądać muzeum prehistoryczne. I ,że tylko dzisiaj będzie tak blisko. A zważając na to ,że jesteś z geografii do bani, twoja mama to kupiła. Tylko skarbie proszę.. nie wydaj nas.

      Westchnęłam śmiejąc się. Ten chłopak naprawdę miał nierówno pod sufitem. Nim się spostrzegłam siedzieliśmy już w aucie Harry'ego i jechaliśmy w przeciwną stronę od miasta. Przed nami nikt nie jechał i za nami też nie. 
- Ey.. - mruknęłam.
- Tak?
- Co z Gemmą? -zapytałam ,a chłopak uśmiechnął się cały czas patrząc się na jezdnię.
- Jest ze swoim chłopakiem i nie będzie nam przeszkadzała. 
- A ja się wyda ,że nie jesteśmy z nią?
-Zadajesz za dużo pytań. Moja siostra będzie niedaleko nas. Jak tylko coś się stanie , ona dzwoni do mnie i wracamy razem, albo wymyślamy jakąś wymówkę.
- To dobry plan. 
- W końcu nazywam się Styles -parsknął chłopak. 
- Daleko jeszcze? -zapytałam, spoglądając ponownie na zegarek. Jechaliśmy już dobre półtorej godziny.
- Pytasz się mnie już dziesiąty raz o to samo. Nie spraw ,żebym żałował tego co zrobię jeżeli zapytasz się jeszcze raz.
- Grozisz mi? -zaśmiałam się.
- Tak. Sądzę ,że nerwy powoli mi się kończą.
-Ey kochanie.. -zaczęłam obniżonym "flirciarskim" głosem, po czym położyłam rękę na jego udzie. Przezabawne było to jak bardzo starał się grać niedostępnego, gdy tak naprawdę chciał odpuścić.
- Nie działają na mnie te twoje super seksowne triki -mruknął już bardziej wyluzowany, a ja oparłam się o swoje siedzenie
- Jak tak.. to wysiadam -powiedziałam stanowczo.
- Nie zrobisz tego... -fuknął chichocząc. Ojjj ten chłopak w ogóle mnie nie znał. Najpierw odpięłam pas, na co on wybuchnął śmiechem, a potem gwałtownie otworzyłam drzwi. Patrząc ma minę chłopaka, chyba przesadziłam. Nim się spostrzegłam samochód stanął. Harry wyszedł z niego i obszedł go idąc w moją stronę. Siedziałam na fotelu przodem do jezdni z rękoma złożonymi na piersi. Jako pierwsze chłopak schylił się i zapiął mi pas. Potem przybliżył się do mnie na znaczną odległość.
- Nie doceniałem cię skarbie -mruknął, po czym cmoknął mnie w usta i zamknął drzwi. Czyli nie był zły.

        Jechaliśmy jeszcze chwilę, a potem Harry skręcił w leśną uliczkę. Las serio? To znaczy chłopak obiecał ,że coś przygotuje, ale piknik w lesie jest chyba trochę oklepany. No i jeszcze jechać specjalnie 2 godziny, żeby co , pozbierać poziomki? Mimo wszystko starałam się wyluzować i nie zważając na wszystko po prostu się cieszyć. Z Harry'm zawsze było wesoło. Przez całą drogę się wygłupialiśmy i dzięki jego cudownemu poczuciu humoru, mi też się zaczął udzielać.

      Już po kilku minutach jechania samochodem przez leśną dróżkę ,auto się zatrzymało. Harry podszedł do mnie , otworzył drzwi i odpiął pas. No kurcze, czy ja nie umiem tego SAMA zrobić? Po czym podał mi rękę ,żebym wysiadała. Wszystko by było ok, gdyby nie  to ,że złapał mnie za kolana i usadowił sobie na jednym barku. W sumie byłam niesiona jak Fiona przez Shrek'a.  Nawet gdybym krzyczała i piszczała to jemu by nic to nie dało. Szliśmy w totalnym pustkowiu.
   
        Dzięki niemu nie widziałam w ogóle gdzie idziemy. Super.
-Daleko jeszcze.? -zapytałam ,a chłopak mnie opuścił. Staliśmy naprzeciwko siebie i byłam pewna ,że coś jest z nim nie tak. Nagle bez żadnego ostrzeżenia wpił się w moje usta nie zostawiając w nich żadnego tchu.
- Za co to? -zapytałam ciężko oddychając.
- Za to ,że jesteś niecierpliwą suką i przez to bardzo mnie pociągasz.
- Okeeej. Więc gdzie jesteśmy? - nie powiem ,że mnie nie zaskoczył.
- Odwróć się.
       Tak zrobiłam. I myślałam ,że padnę. Stałam naprzeciwko wielkiego jeziora. Obok był mały drewniany domek. Najpiękniejsze miejsce na Ziemi.
- Chodź pokażę ci domek. -mruknął obejmując mnie od tyłu.

   
~*~

- Harry porozmawiamy? - spytałam siadając na łóżku obok niego.
- Jasne, coś się stało?
- Był dzisiaj rano u mnie Dave -powiedziałam. Harry lekko zesztywniał - Chciał mnie zabrać na wagary. Pojechać gdzieś z jego znajomymi, popalić trawkę, chill'ować. Przepraszam, nie byłam gotowa mu powiedzieć o tobie. Ale to nie znaczy ,że nie wybrałam ciebie. Bo tak zrobiłam. To znaczy.. zerwałam z nim. Chcę tylko ciebie. - mruknęłam bawiąc się pościelą - To głupie, bo przecież na początku nawet cię nie lubiłam..
- [T.I] ja cię chyba kocham -westchnął. Chwilę siedzieliśmy w ciszy zastanawiając się nad swoimi słowami. W końcu położyłam się na jednej stronie łóżka. Harry chyba zrozumiał o co chodzi i też to zrobił. Szybko się do niego przytuliłam.
- Patrz co się z nami stało -zaśmiałam się.
- Durne dzieciaki - dołączył do mnie chłopak.

~*~

     Wtuliłam głowę w jego zagłębienie pod szyją, dmuchając na nią wypuszczanym powietrzem. Harry trzymał rękę na mojej talii, ale potem zaczął jeździć nią w górę i w dół mojego ramienia. Podniosłam głowę i cmoknęłam go w usta. Głupia byłam, jeśli myślałam ,że na tym się skończy. Całowanie się z nim było takie ekscytujące. On był delikatny, ale też brutalny. Kurcze i jeszcze smakował leśnymi owocami. W końcu nie wytrzymał i wsadził język do mojej buzi. Jego ręka znalazła się pod moją bluzką, a ja lekko zadrżałam.
- Powiedz ,że nie chcesz a przestanę - mruknął przerywając pocałunek. Chciałam tego? Nie odezwałam się tylko ponownie go pocałowałam.
- Ja chyba też cię kocham - westchnęłam.



AAAAA DODAŁAM ;*
SPECJALNE DEDY DLA AGNIESZKI, KTÓRA JEST NAJLEPSZA NA ŚWIECIE ;*

Kochani jeszcze z 3 części i koniec tej opowieści. Wiem, że poczatek był trochę beznadziejny, ale chyba się wyrobiłam.

Ahh i jeszcze jedno. Możecie być trochę zaskoczeni następną częścią, ale no cóż tak się kończył mój sen ;]

miłego dnia misie <3 - K

niedziela, 23 lutego 2014

Motywacja

HEJ DZIEWCZYNY
wiem ze tak strasznie prosicie o kolejną część Harry'ego,  ale Julka nic z tym nie robi
STĄD TA NAZWA POSTU
Proszę, czy moglibyście zmotywować Julkę?  Bo najwidoczniej moje proszenie nic nie daje :c a jeżeli przeczyta od was komentarze to na pewno zda sobie sprawę, że trochę was zaniedbuje i może ruszy swój tyłek (hehehe pozdrowienia dla Julki :*)
Więc proszę jeszcze raz o komentowanie pod tym postem
Proszę byście ją poprosili :*

PS.  Jeszcze raz przypominam o konkursie na nową autorkę :)
Jak narazie mamy 5 prac .. co jest niezłym zaskoczeniem dla mnie jak dużo osób chce tutaj z nami pracować :) dziękuję z całego serca i do zobaczenia w kolejnym ♡


czwartek, 20 lutego 2014

Zayn cz.1

                            imagin dedykowany kochammatematyke123


~*~ - zmiana perspektywy z Zayn'a na Arianie'y



Przemierzałem puste korytarze liceum. Miałem lekkie opóźnienie na drugą lekcję. Skręciłem korytarzem w prawo i czołowo zderzyłem się z jakąś dziewczyną. Już zamierzałem ją przeprosić, gdy zauważyłem te czerwone włosy. Arianie.
- Patrz, jak chodzisz łamago. Czyżbyś też zaspała dzisiaj do szkoły? - uśmiechnąłem się podle i zawiązałem ręce wokół jej tali. Wiem, że tego nie cierpi, a to sprawia mi jeszcze większą frajdę.
- Tak się składa, że bardzo dobrze, że cię widzę - uśmiechnęła się i nawet nie zwróciła uwagi na moje zachowanie. Zdziwiłem się i odsunąłem od niej.
- Z jakiego to powodu ? - prychnąłem pod nosem. Spojrzałem na nią z ukosa.  Miała w ręku jakąś teczkę i segregator.
- Ponieważ dostałam propozycję nagrania płyty Demo w studiu mojego wujka i wyjeżdżam do Nowego Jorku.
- Więc dlaczego się cieszysz, że mnie widzisz ? - zmarszczyłem brwi jeszcze bardziej i wypatrywałem się w jej twarz bez najmniejszego zmieszania.
- Bo widzę cie ostatni raz - zaśmiała się i trąciła mnie ramieniem, przechodząc koło mnie jak gdyby nigdy nic. A więc to jej ostatni dzień. Okej. Musimy sprawić by go zapamiętała do końca życia.



~*~

Weszłam do łazienki szkolnej. Przyjrzałam się jeszcze raz wszystkim napisom na kabinach. Będzie mi brakować tej szkoły. Oczywiście pomijając kilka osób. Umyłam swoje ręce i wyszłam z pomieszczenia. Udałam się w stronę stołówki. Rozejrzałam się po wszystkich twarzach i odszukałam Victorii.
- Hej, Arianie. Podobno Zayn dowiedział się o twojej przeprowadzce - lekko zawahała się w swojej wypowiedzi i wyczekująco spojrzała na mnie.
- Tak. Powiedziałam mu to, gdy zanosiłam potrzebne papiery do dyrektora - oznajmiłam jej, a ona jakby bardziej się spięła.
- Lepiej się nie odwracaj - zażądała, jednak moja ciekawość wzięła górę. Odwróciłam się w stronę, w którą patrzyła moja przyjaciółka. Na ścianie, na której zazwyczaj są porozwieszane wiadomości o różnych apelach, bądź zmianach planu, wisiały moje zdjęcia. Zdjęcia, na których byłam w samej bieliźnie w szatni damskiej. Kto to do...
- Zayn, ty niedowartościowany dupku! - wydarłam się na chłopaka, który stal koło tablicy i rechotał pod nosem. Wszyscy zgromadzeni w stołówce nabijali się ze mnie i wytykali palcami.
- Widać, że mnie w końcu przejrzałaś - zaśmiał się i podszedł w moim kierunku.
- Ty... ty... ugh - nie umiałam znaleźć odpowiednich słów, a śmiechy wszystkich nie pomagały mi wcale w koncentracji. Wzięłam głęboki wdech i lekko przymknęłam oczy wybiegając ze stołówki. Dobiegałam na parking szkolny i znalazłam swój samochód.  Wsiadłam do auta i zaczęłam straszliwie łkać. Płakałam w mój sweter, który znalazłam na tylnym siedzeniu. To było uczucie nie do zniesienia. Gniew, strach i lęk rozrywały mnie od środka. Byłam wściekła. Gdy pomyślałam sobie, co czeka mnie jutro, moje nerwy stały się o wiele mniejsze. Od jutra miałam żyć jak gwiazda i to nie pozwalało mi odpuścić.

~3 lata później~

~*~

 Szedłem sobie spokojnie korytarzem. Jak zawsze byłem spóźniony. Nie przejmowałem się tym zbytnio, bo w końcu to nie był mój pierwszy raz. Wsadziłem ręce w kieszenie i wyjąłem z nich gumy do żucia. Wyjąłem jedną z paczki i zacząłem żuć. Zacząłem wpatrywać się w swoje nogi. Spojrzałem na telefon, który trzymałem w dłoni. Zostało tylko 5 minut pierwszej lekcji. Nie opłacało się wchodzić do sali. Podszedłem do sali od matematyki - kolejnej lekcji - i usiadłem na najbliższym krześle. Z nudów zacząłem stukać palcami o  krawędź stołka. Gdy stworzyłem w miarę znośną melodię, nagle usłyszałem jakiś śmiech. Odwróciłem się w stronę odgłosów. Z za rogu wyszły dwie brunetki, jedną z nich była Victoria.
-A ty nie na lekcji? - uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła go i znowu spojrzała na swoją towarzyszkę tłumacząc jej coś.
-Oprowadzam nową uczennicę. No może nie taką nową - zaśmiała się i obie podeszły do mnie. Druga dziewczyna bardzo mi kogoś przypominała, jednak nie wiedziałem kogo.
-Czego się tak lampisz, Malik? - burknęła i usiadła koło Vic. To było bardzo dziwne, ponieważ nie przedstawiłem się jej.
-Ey Vic, kto to jest? - pokazałem palcem na nową dziewczynę i spojrzałem na Victorię.
-Nie mów, że przyjaźnisz się z tym niedowartościowanym dupkiem - warknęła, a mi jakby wszystkie wspomnienia wróciły. Czerwone włosy. Stołówka. Zdjęcia. Arianie.
-Zmieniłaś się - zmrużyłem oczy i zacząłem się jej przyglądać.
-To super. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego o tobie. Niestety nadal jesteś taki sam - uniosła lekko powieki do góry, jakby z jakąś wyższością i wstała z krzesła. - Vic, chodź ze mną. Muszę pójść do dyrektora po mój plan.
-Okej. Cześć, Zayn - próbowała się do mnie uśmiechnąć, ale pani Wredna położyła jej dłoń na ustach i wyprowadziła tyłem do mnie. Zaśmiałem się pod nosem i pokręciłem głową. Ta dziewczyna naprawdę mnie zaskakuję, powoli zaczyna mi się to podobać.



~*~

-Co to miało być, ja się pytam? On się normalnie do ciebie kleił. Nie możesz przyjaźnić się z moim dawnym wrogiem - pogroziłam jej palcem. Zaciągnęłam ją do składziku woźnego, bo to było jedyne pomieszczenie, w którym mogłam się wydzierać na przyjaciółkę, a nikt nas nie usłyszy.
-Po pierwsze to to było normalne przywitanie. Dużo zmieniło się od kiedy wyjechałaś do Nowego Jorku. Po drugie to Zayn się zmienił. Już nie jest jak kiedyś. Nic nie jest jak kiedyś - powiedziała do mnie, a ja nadal nie rozumiałam. Przecież minęły tylko 3 lata. Co mogło się takiego strasznego wydarzyć, że to się tak zmieniło?
-Po tym jak wyjechałaś, Zayn zmienił się nie do poznania. Wydaję mi się, że to dlatego, że nie miał już na kim się wyładowywać. Odpuścił sobie i stał się lepszym człowiekiem - odpowiedziała na moje niezadane pytanie. Westchnęłam głęboko i wzięłam jeszcze kilka głębszych oddechów. Musiałam sobie to jakoś poukładać. To nie jest ten Zayn, którego znałam. On jest dobry. Nic mi już nie zrobi. Przecież jestem sławna. Nie może się już nic gorszego stać. Przecież on nie jest taki namolny jak paparazzi. On się zmienił. On się zmienił. On się zmienił.
-Nie wierzę ci. Nikt nie staje się innym człowiekiem przez tak krótki okres czasu.
-Spójrz na siebie gwiazdeczko. Nie jesteś już tą samą Arianie, którą poznałam w 1 klasie gimnazjum. Zmieniłaś się nie do poznania - trafiła w mój najczulszy punkt. Nie chciałam, żeby ktoś wypominał mi przeszłość. To już mam za sobą. Liczy się tylko teraźniejszość i przyszłość.
-Jeżeli będziesz chciała jeszcze pogadać, to mów. Ja idę do Zayn'a. A jeżeli ci to nie pasuje to znajdź sobie nową przyjaciółkę, która zrozumie twoje humorki gwiazdko - otworzyła drzwi i wyszła. Nikt jeszcze nigdy nie wzbudzał we mnie takich emocji, że chciało mi się płakać. Och, przepraszam. Jest jeszcze jedna taka osoba, a jest nią Zayn.

______________________________________________________________________

No siemanko ludziki :D
Jednak jestem trochę wcześniej niż się spodziewaliście :( Tak wiem, że mnie nie chcieliście, ale jestem taka fajna, że sobie powiedziałam, ze wstawię se dzisiaj imagina i co .. xD
Tak wiem wieśniak ze mnie ale co tam hehehhehe xD

Jeszcze raz przypominam o konkursie na nową autorkę ludzieee !!!

To tyle ode mnie,. a teraz wybaczcie, bo zadania z geografii się same nie zrobią :C

środa, 19 lutego 2014

Informacja

Hej dziewczyny
Tak sobie z Julką ustaliłyśmy, że może przyda nam się jakieś wsparcie tzn. 3 autorka.
Wiem, że są nas dwie,  ale to nadal za mało na wasze wyczekiwania, ponieważ jeden imagin pisze się około 4 godzin jak dla mnie, a do tego mam jeszcze inne obowiązki  z Julą.

Pracę mogą być obojętnie z kim chcecie z chłopaków, :)
Jest dowolna tematyka.

Pracę należy nadesłać  do nas na e-mail : imaginyo1d@wp.pl do 5 marca :) !


Powodzenia

sobota, 15 lutego 2014

Niall/Harry cz.7





~perspektywa Penn~

Bardziej odkryłam się bluzę, którą dostałam od Nialla. Miałam lekkie zawroty głowy, jednak po tym co powiedział mi blondyn, mogę stwierdzić, że już nie jestem na tyle pijana co kilkanaście minut wcześniej. Dopiero teraz zszedł mi uśmiech z twarzy. W końcu słowa chłopaka dotarły do mnie pełną parą. Dlaczego on myśli, że wybrałam Harry'ego? Jeszcze nic nie powiedziałam w tej sprawie. Wstałam z mokrego piasku i otrzepałam swoje spodenki. Swoje ręce włożyłam w rękawy bluzy i szybkim krokiem wróciłam do klubu. Zaczęłam szukać wzrokiem blondyna, jednak nigdzie go nie było. Podeszłam do baru i usiadłam na krzesełku. Odwróciłam się w stronę parkietu, nadal szukając chłopaka. Przez moment gapiłam się ślepo w dal zastanawiając się, czy Niall kiedykolwiek mnie kochał.
- Penn, tutaj jesteś. Martwiłem się o ciebie - Harry podszedł do mnie i pomógł mi zejść ze stołka barowego.
- Muszę ci coś powiedzieć, ale nie tutaj. Chodź za mną - odczułam lekkie deja vu, jednak nadal szłam przed siebie, trzymając bruneta za rękę. Wyszłam na dwór i skierowałam się w stronę hotelu. Podeszliśmy pod samo wejście. Skręciłam w stronę kanap, po czym usiadłam na jednej z nich. Harry zrobił to samo co ja. Chwilę przypatrywał się mojej twarzy, a ja jego.
- Już podjęłam decyzję - spojrzałam na niego niepewnie, a on szeroko otworzył oczy. Po chwili zorientował się co robi i wrócił do poprzedniego wyrazu twarzy.
- I kogo wybrałaś? - wbił we mnie swój wzrok i głośno przełknął ślinę.
- Musisz mi coś najpierw obiecać - lekko pokiwał głową, jakby był zahipnotyzowany. - Bezwzględu na to kogo wybiorę i tak będziemy przyjaciółmi, a wy już nigdy nie będziecie bić się o tą samą dziewczynę .
- Czyli to ma znaczyć, że...? - zapytał niepewnie, jakby rozumiał co mam na myśli.
- Tak, wybieram Nialla - lekko się uśmiechnęłam na tę odpowiedź.  - Ale coś mi się zdaję, że on już mnie nie kocha.
- Co masz na myśli? - zdziwił się moją odpowiedzią.
- Jakąś godzinę temu powiedział mi całą tą gadkę o miłości, a na końcu jeszcze dodał: "Oby Harry był tego wart." i odszedł.
- No to mamy niezły problem - złapał się za włosy i schylił się tak, że jego łokcie dotykały kolan.
- Jakbym o tym nie wiedziała.
- Pomogę ci go przekonać - wstał z siedzenia i podał mi rękę.
- W jaki sposób? - złapałam go i stanęłam koło niego. Szeroko się uśmiechnął i nie odrywając ode mnie wzroku powiedział:
- Zobaczysz.



~perspektywa Nialla~

Siedziałem na łóżku zamyślony dzisiejszym dniem. Byłem strasznie zagubiony. Nie wiedziałem, gdzie mam się podziać. Jestem wykończony psychicznie jak i fizycznie. Czuję jak moje serce powoli pęka na małe kawałeczki. A najgorsze jest to, że Penn wybrała Harry'ego - mojego najlepszego przyjaciela, a nie mnie. Widocznie kocha go bardziej ode mnie.
 Przetarłem oczy jedną ręką i podszedłem do komody, na której stała butelka wody. Wyjąłem jedną szklankę z szafki i na pełniłem ją wodą. Przeczesałem ręką włosy i pokręciłem głową, jakbym nadal nie rozumiał, co się stało. Gdy miałem zamiar znowu położyć się na łóżku, ktoś zaczął dobijać się do mojego pokoju.
- Już idę - mruknąłem do siebie i otworzyłem drzwi. - A to ty.
- Chciałem ci tylko powiedzieć, że cię przepraszam - Harry poszedł za mną do sypialni. Odwróciłem się do niego i zmrużyłem oczy. Lekko zagrałem wargę, po czym zacząłem mówić.
- Ty zawsze tylko przepraszasz. Nigdy nie rozumiałeś niektórych rzeczy, które do ciebie mówiliśmy z chłopakami. Zawsze miałeś to, co chciałeś. Zawsze dostawałeś to, o co prosiłeś. Jednak Penn mógłbyś sobie odpuścić. Ona nie jest tylko zabawką. Jest mądra, śliczna i tak pięknie się uśmiecha - na chwilę się zamyśliłem. Palcem wskazującym dotknąłem jego bluzki i dalej kontynuowałem. - Jeżeli zobaczę chociaż raz, że przez ciebie cierpi to już nie żyjesz Styles.
- Ja cię chciałem tylko przeprosić za to, że w ogóle do niej startowałem. Od początku wiedziałem, że ona nie jest dla mnie. Tylko wiesz... kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, to pomyślałem sobie, że może jednak jest jakaś szansa, że się zmienię. Dla niej. Ale gdy dowiedziałem się, że ty ją znasz to byłem strasznie zazdrosny. Chciałem ci ją odebrać. Już nie myślałem o tym, żeby sprawić żeby mnie pokochała. Chciałem sprawić by nie pokochała ciebie, bo wiedziałem, że mi ją odbierzesz - uśmiechnąłem się do niego i oddaliłem o kilka kroków.  - Ona wybrała ciebie, bo zależy jej na tobie.
  Niedowierzałem własnym uszom. Cały strach odpłynął ze mnie niczym fala. Byłem tak szczęśliwy, że aż chciało mi się skakać z radości.
- Gdzie ona jest? - ożywiłem się nagle i zobaczyłem, że Harry'ego nie ma w pokoju. Zajrzałem do kuchni, skąd dochodził hałas.
- Powiedziała, że nie chce iść ze mną do ciebie. Mówiła coś, że pójdzie się przejść - tyle mi wystarczyło. Wybiegłem z pomieszczenia, krótko żegnając się z przyjacielem i pobiegłem w stronę wind. Jedna była na parterze, a druga była nieczynna. Lekko zacisnąłem zęby i rozejrzałem się dookoła, poszukując jakiegoś wyjścia z sytuacji. Musiałem znaleźć się na dole już. Teraz. Ujrzałem znak pokazujący schody i już po chwili zbiegałem co kilka stopni na dół.


  Wybiegłem na ulicę cały rozgorączkowany. Byłem prawie pewien, że Penn poszła nad sztuczny staw znajdujący się na tyle hotelu. Od kiedy tu przyjechaliśmy przyszła tu już z 10 razy. Nie żebym cały czas ją śledził. Podbiegłem do ścieżki prowadzącej do jeziorka i żeby mnie było mniej słychać, zacząłem iść. Z daleka ujrzałem jej postać. Siedziała na murku i patrzyła się w niebo. Obszedłem ją od drugiej strony i stanąłem jak wryty. Co ja jej miałem powiedzieć? Otworzyłem usta, jednak słowa ugrzęzły mi w gardle.
- Po co tu przyszedłeś Harry? - zapytała obojętnie, ale można było wyczuć w jej słowach trochę złości. - Mówiłam, że Niall cię nie wysłucha.
- Mylisz się - szybko wstała z muru i otworzyła szeroko oczy.
- Myślałam, że jesteś... - pokazała na mnie palcem, a potem za siebie.
- Nie musisz dokańczać.
- Tęskniłam za tobą - uśmiechnęła się do mnie, na co odwzajemniłem uśmiech.
- Ja za tobą bardziej.
- Był u ciebie Harry? - pokiwałem głową i zacząłem stawiać małe kroki w jej stronę. - A powiedział ci..
- Tak. Już wszystko wiem - przerwałem jej i szeroko się uśmiechnąłem.
- Wszystko to znaczy?
- Że jesteś we mnie szaleńczo zakochana - uśmiechnąłem się chytrze, a ona zarumieniła się na moje słowa.
- Na pewno tak to dokładnie powiedział?
- Możliwe, że połowę sobie zmyśliłem - dotknąłem jej dłoni i splotłem nasze palce. Uniosła jedną brew do góry, a ja zachichotałem. - Dobra wszystko zmyśliłem. Ale czy to nie jest prawdą?
- Jest.
- Więc?
- Kocham cię - zaśmiała się.
- Przepraszam? Chyba nie dosłyszałem? - przystawiłem rękę do ucha i zacząłem się śmiać.
- Kocham cię - uśmiechnęła się do mnie słodko. Chwyciłem znowu za jej dłoń i wpatrywałem się w nią. Przez dłuższą chwilę milczeliśmy, tylko wpatrywaliśmy się w siebie.
- Kocham cię - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją najlepiej jak potrafiłem. To był początek czegoś naprawdę pięknego. To był początek naszej miłości.



_________________________________________

I jak tam?
Podobało wam się?
Końcówka niczym z filmu hehe xd
Ale mam nadzieję, że pogodzicie się z moim wyborem. Po prostu musiałam tak napisać, bo od początku tak miałam w planie. I muszę powiedzieć, że niektórych wrabiałam, że jeszcze nie wiem kogo wybiorę.  ( PRZEPRASZAM OBIE JULKI :**)
Ale mam nadzieję, że mi wyszło, bo naprawdę jestem zadowolona z tego imagina ... bo jest taki .. och ... po prostu pisałam go z sercem :)
 Nie wiem co jeszcze napisać. .. Także .

Dobranoc kochane miśki ! Xoxo


Liczę na jakieś szczere opinie o całym imaginie :*

Do następnego kochani! ;)

piątek, 14 lutego 2014

Niall/Harry cz.6


Czytajcie notkę pod rozdziałem ! :*


~kontynuacja perspektywy Nialla~

- Dobra dupa - Dan wskazał na wysoką brunetkę, która stała przy lewym wejściu. Miała na sobie czarną sukienkę, która ledwo zasłaniała jej krągłości. Była mocno wytapetowana i nieźle wstawiona. Ledwo co trzymała się ściany. Zaśmiałem się na moje myśli, jakby wyglądało jej starcie z podłogą, gdyby nie ta cholerna ściana. Odwróciłem głowę w stronę Harry'ego i Dana. Oboje przyglądali mi się z zaciekawieniem.
- No co? - udawałem, że nic się nie dzieje. Lokowaty pokiwał do kogoś głową i znowu spojrzałem za siebie. Za mną stała Ivy. Uśmiechnąłem się na jej widok, jednak gdy zobaczyłem, kto za nią stoi, od razu poderwałem się z miejsca. Obszedłem jedno krzesło i objąłem Penn. Była taka mała w moich ramionach, przez co jeszcze bardziej rozpływałem się w jej dotyku.


Wziąłem jej rękę w swoją i znowu powróciły te znajome ciarki na moich plecach. Przeszły mnie przyjemne dreszcze przez całe ciało. Potrzebowałem tego uczucia. Teskniłem za nim i za Penny. Wskazałem głową na wyjście. Brunetka pokiwała głową i zaczęła ciągnąć mnie ku wyjściu. Na mojej twarzy kryło się zdziwienie, gdy dziewczyna skręcił w stronę toalet i przyparła mnie do drzwi od męskiego kibla. Zaplotła palce w moje włosy i co jakiś czas szarpała je, podczas gdy jej usta napierały na moje w równym tempie. Czułem się doskonale, jednak w porę się opanowałem i złapałem za jej ręce, odciągając ją na stosowną odległość.
- Hej, hej, hej... może najpierw pogadamy zanim będziemy uprawiać seks. To trochę nie sprawiedliwe, że tylko ty jesteś nachlana z naszej dwójki - obmyśliłem pewną taktykę, która mogła się sprawdzić. Potarłem kciukami jej dłonie. Chwilę przypatrywałem się jej. Nie mogłem uwierzyć, że moja niewinna Penn, aż tak mogła się nachlać. Lekko pokręciłem głową, jakbym chciał jakoś ogarnąć napływające myśli.
- Tak strasznie się boję, że cię stracę Niall - zaczęła się dusić płaczem i z hałasem opadła na ziemię.
- To nie jest właściwe miejsce na takie rozmowy. Chodź. Zaprowadzę nas w ustronne miejsce.


  Usiadła koło mnie na piasku. Poszedłem na plażę, ponieważ bryza morska nie raz pomagała mi w trudnych sytuacjach. Kochałem wdychać to świeże powietrze.
- Dlaczego boisz się, że mnie stracisz? - zacząłem temat, bo najwyraźniej brunetka nie chciała nic powiedzieć.
- Ponieważ myślę, że kocham was obu - wiedziałem o kim mówi.  Zawsze chodzi o niego.
- To nie jest prawdą - spojrzałem na nią i lekko się do niej przesunąłem. Zdjąłem swoją koszulkę, bo było mi za gorąco.
- Ja już naprawdę nie wiem, w co mam wierzyć - znowu wstrząsnęła nią fala płaczu. Zwinęła się w kulkę i zaczęła się bujać.
- Możesz kochać tylko jednego z nas - potarłem jej ramiona moimi dłońmi. Ta natomiast odsunęła ręce z przed twarzy i spojrzała na mnie. - Czasem wydaje nam się, że kochamy kogoś tak mocno jak nikt inny nie mógłby. Uczucie to musi być oddawane przez dwie osoby. Jednak gdy zakochany odczuwa zawód, bo dowiaduje się, że jego ukochana kocha kogoś innego, to nic nie ma już dla niego znaczenia, poza szczęściem ukochanej - zawiesiłem się i znowu zacząłem przypatrywać się falom na morzu, które po zmroku było czarne jak smoła.
- Oby Harry był tego wart - zanim cokolwiek odpowiedziała, założyłem jej swoją kurtkę na plecy i wstałem z piasku.



_________________________________________

Kochani,
Proszę was bardzo o komentowanie naszych prac, bo to naprawdę pomaga nam w pisaniu.
Napiszcie jak tam wrażenia po przedostatniej części ?
Możecie się rozpisać ze swoimi przeżyciami ... nie zabraniam wam :)
Tylko proszę was szczerze. Oceńcie moją pracę, bo jutro dodam ostatnia część, a potem wróci Julia .. to znaczy nadal tutaj jest tylko, że ma szkołę. ..
Także ja idę się uczyć do szkoły, a Julka zaczyna ferie. Także jest możliwość, że wszystkie imaginy przez kolejne 2 tygodnie będą tylko i wyłącznie Julki.

Chociaż gdybyście się po starały to dodam może pierwsza część imagina o Zaynie i Arianie w poniedziałek :)

Czekam na wasze szczere komentarze ! Xoxo

czwartek, 13 lutego 2014

Niall/Harry cz.5


- Nic ci nie jest? - zapytał chowając mnie w swoje ramiona. Czułam jego mięśnie brzucha przez przemoczoną koszulkę. Był taki ciepły, a zarazem zimny od deszczu. Wyjął spod swojej kurtki jakąś bluzę i owinął ją mnie. Było mi znacznie cieplej, a obecność chłopaka jeszcze bardziej podbudowywała te gorąco w środku, które było przyjemne.
- Dlaczego mnie sledziłeś? - moje usta wypowiedziały te słowa, a po chwili mój mózg zrozumiał to, co powiedziałam. Moje policzki stały się gorące. Zachłystnęłam się powietrzem, gdy jego zimna ręką dotknęła mojego policzka. Odgarnął moje przemoknięte kosmyki włosów za ucho i pochylił się w moją stronę.
- Nie śledziłem cię. To znaczy nie tak dosłownie.  Po prostu się martwię o ciebie - zawstydził się zmieszany. Jednak nadal nie odpowiedział na moje pytanie. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, Niall przyciągnął mnie bliżej siebie i pocałował mnie w usta. Były takie delikatne, jak je zapamiętałam. Kochałam go całego, ale czy na pewno jako kogoś więcej niż przyjaciela?






 - No to się porobiło - opowiedziałam wszystko dziewczynom. Mary jako ta starsza zawsze nam we wszystkim doradzała.
- Czy można kochać dwóch mężczyzn tak samo? - zapytałam się, kładąc torebkę na łóżko, a potem sama na nie runęłam. Byłam taka bezsilna.
- Kochać ich. Tak. Zakochać się. Nigdy - Ivy zawsze wiedziała, jak mnie "pocieszyć". Spojrzałam na nią z ukosa i  wymruczałam, jak bardzo chciałam usłyszeć te słowa.
- Niall nie jest taki zły - Ivy uśmiechnęła się niewinnie, jednak ja wiedziałam jaki to wyraz twarzy. To oznaczało, że jej się podobał. Najwyraźniej Mary tez to zauważyła, bo zaczęła mówić.
- Kochanie, on ma inną na oku - jak zawsze wiedziała co jej powiedzieć. Jednak blondynka na nią spojrzała ze łzami w oczach.
- A może on po prostu chce wkurzyć Harry'ego? Może chodzi im o jakiś zakład? - lekko zirytowała się młodsza, ale teraz te słowa bardziej dotknęły mnie niż Mary. Może ona ma rację?  Może oni po prostu założyli się, kto wygra jakąś kolejną panienkę? Nie chce być czyjąś nagrodą. Do moich oczu napłynęły łzy. Chyba nikt nie chciałby być wykorzystywany.
- Ivy, zobacz co zrobiłaś. Przez ciebie i ty i Penny płaczecie przez jakiś głupich facetów.  Uspokujcie się mazgaje - zaśmiała się i poklepała nas po ramionach. Otarłam swoją rękę w miejscu, gdzie przed chwilą była ręką przyjaciółki. Spojrzałam na blondynkę i kiwnęłam do niej głową. Otarłam swoje oczy i zaczęłam się śmiać z miny brunetki. Znowu zaczęłyśmy rozmawiać o normalnych sprawach. Ale w podświadomości nadal szukałam jakiś dowodów na istnienie zakładu pomiędzy Niallem a Harrym.


~perspektywa Nialla~

Siedziałem na kanapie w naszym wspólnym salonie i słuchałem Louisa, który mówił nam o fankach, które spotkał dzisiaj w sklepie.
- Zobaczcie co mi dały - wyciągnął spod kanapy jakieś opakowanie. Wstał na chwilę i poszedł do kuchni. - Nie uwierzycie, co to może być.
- Jak na razie to ty nic nie robisz oprócz gadania - zezłościł się Zayn na jego wkurzający wstęp. Przełknąłem ślinę i obróciłem się w stronę Harry'ego.  Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Ciekawe co kryje ta jego mina. Przez ostatnie 30 minut nie powiedział ani słowa.
- To list - burknął Louis. Przechodząc koło mulata, walnął go z listu w tył głowy, a ten najwyraźniej wiedząc co zrobi, chwycił kopertę i podszedł do drzwi. Rozerwał górę od listu i zaczął śledzić wzrokiem tekst.
- Te dziewczyny są w nas strasznie zakochane. Jak my to robimy? - uśmiechnął się i wrócił na swoje miejsce.
- Możliwe, że kochają tylko jednego z nas, ponieważ nie chcą zranić pozostałych - moje oczy rozszerzyły się i szybko namierzyłem, kto to powiedział. Harry.
- Dobra, chłopcy. Wiemy co się między wami dzieję. Ale czy na serio chcecie stracić waszą przyjaźń z uwagi na jakąś głupią dziewczynę, która najwyraźniej nie potrafi wybrać pomiędzy wami? - zaśmiał się Liam. Od razu poderwałem się z miejsca. Hazz słysząc te zdanie zrobił to samo co ja.
- Po pierwsze ona nie jest głupia - zacząłem, bo naprawdę irytował mnie fakt, że moi przyjaciele obrażają dziewczynę, którą - jak mi się zdaję - kocham, a ona nawet nie jest w tym pomieszczeniu by móc się obronić.
- A po drugie to nie jest wasz interes, więc odczepcie się od nas, bo my nie obrażam waszych dziewczyn - dokończył za mnie Harry, przez co byłem mu wdzięczny. Najwyraźniej chłopacy nie chcieli nas słuchać, bo Zayn już zaczynał otwierać buzię.
- Jakby co, to szukajcie nas w barze - poinformowałem ich i skinąłem głową w stronę mojego rywala. Na szczęście mnie zrozumiał i już po chwili wychodziliśmy z pokoju, zostawiając naszych przyjaciół w totalnej rozsypce emocjonalnej.
_________________________________________
Na wasze prośby dodaje jeszcze dzisiaj.. chociaż nie tak miałam to zaplanowane... no cóż .. mam nadzieje, ze chociaż nie starałam się na marne i docenicie chociaż to coś co udało mi się napisać xD

Jeżeli pod tą częścią będzie więcej niż 20 komentarzy to kolejna część pojawi się 14 lutego a może już raczej 15 lutego o 0.00 

Najlepszego miśki :*

środa, 12 lutego 2014

Niall/ Harry cz.4


~perspektywa Penn ~

Harry był taki słodki, że aż brzuch ściskał mnie od środka, gdy go całowałam. Brunet wydawał się zszokowany moim pocałunkiem, jednak w chwili gdy chciałam się od niego oderwać, przybliżył się do mnie i powoli wznosiliśmy się na powierzchnię wody. Pochylił się w moją stronę tak, że stykaliśmy się czołami. Głośno oddychaliśmy, napawając się tą chwilą. W chwili gdy poczułam czyjąś obecność na plaży, oddaliłam się od chłopaka na wyciągnięcie ręki. Zdziwiony podniósł głowę i spojrzał w miejsce, na które patrzyłam. Wysoka brunetka stała na wybrzeżu z otwartą buzią. Miała długie i zbyt idealne nogi. Zaczęłam jej zazdrościć.
- Cholera - złapał się za włosy i pociągnął za ich końcówki. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na chłopaka.
- Czy ty ją znasz? - zdziwiłam się i jeszcze raz spojrzałam w stronę dziewczyny. Trzymała w ręku aparat fotograficzny, jednak wyraz jej twarzy był teraz bardziej normalny. W pewnym momencie z daleka można było usłyszeć ciche krzyki, dochodzące z pobliskiej restauracji.
- Znowu kolejna fanka mnie przyłapała - złapał mnie za rękę i szybko wybiegliśmy z wody. Ledwo co sięgnęłam po moją torbę, bo on nie zwracał na to jakiejś większej uwagi.
- Gdzie ci tak prędko? - spytałam podczas biegu. Przed nami wyrosła winda. Szybko znikneliśmy za drzwiami.
- Powiesz mi w końcu, o co tu chodzi? - wykrzyczałam mu to prosto w twarz, bo powoli zaczęłam tracić zmysły.
- Znowu jakieś napalone fanki nas przyłapały. Na dodatek my... ja... to znaczy...my się - zaciął się w połowie, kiedy zaczęłam się do niego zbliżać.
- Tak, wiem. Pocałowaliśmy się. Ale nie zrobiliśmy tego na brzegu - tylko pod wodą. Ile osób mogło to widzieć? - zaśmiałam się na jego tok rozumowania.
- Dobra. Zapomnij o tym. Na pewno im przejdzie - westchnął i chciał coś powiedzieć, jednak drzwi windy już się otworzyły. Wyszliśmy z pomieszczenia jak gdyby nigdy nic i skierowaliśmy się do mojego pokoju.
-A na czym ja to.. a tak - gdy otworzyłam drzwi, Harry złapał mnie w pasie i przycisnął do ściany koło korytarza. Zaczął mnie lekko całować w usta.
Zdziwiłam się na jego śmiałość, jednak kontynuowałam to. Złapałam za jego koszulkę i pociągnęłam bliżej siebie.
- Myślałam, że nie możemy się całować, bo twoje fanki cię śledzą - oderwałam się od niego i zapaliłam światło, a potem poszłam do kuchni.
- Te dziewczyny już serio zaczynają mnie wkurzać. Są wszędzie - uniósł ręce ponad głowę, a później złapał się za włosy. Nalałam sobie do szklanki wody i wyjęłam drugą dla niego.
- Nie przejmuj się. Twój urok kiedyś przeminie - zaśmiałam się, jednak on na chwilę się zamyślił. - Znowu coś źle powiedziałam?
- Nie, to nie tak. Po prostu... wszyscy kochają mnie za wygląd i za to co robię - oparł się rekoma o blat stołu.
- Ja cię lubię za to jaki jesteś - wzięłam go za rękę i poszliśmy do mojej sypialni.
- No właśnie. Wszyscy kochają mnie za te wywiady, za koncerty, za wszystkie te filmiki. To jest jakieś dziwne. Ja nawet nie wiem, kim tak naprawdę jestem. Ja się dawno zgubiłem - opadł na łóżko, tak samo jak ja, gdy on z Niallem wyszli stąd pierwszego dnia.
- A przy mnie kim jesteś?  - zapytałam trochę się krzywiąc.
- Przy tobie czuję, że mogę być kimś normalnym, kimś lepszym.
Przetoczyłam się w jego stronę i lekko ucałowałam jego usta. Leniwie się uśmiechnął, przez co mimowolnie uśmiech pojawił mi się na twarzy.
- Jeszcze nikt nie powiedział mi czegoś takiego - pogłaskałam jego klatkę piersiową.
- Może dlatego, że jeszcze nigdy nie spotykałaś się z kimś takim jak ja - zaśmiał się, jednak mi nie było do śmiechu. - Powiedziałem coś nie tak?
- Nie, Harry skądże - wymusiła uśmiech i znowu wróciłam na swoje miejsce.
- Spotykałaś się z Niallem - patrzał przed siebie, jakby nie zwracając na mnie uwagi.
- Nie mogę nazwać tego spotkaniem się.  Chociaż... - wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w obraz za oknem. Zaczęło padać.
- Ty go kochasz, prawda? - podszedł do mnie bliżej.
- To uczucie chyba nie mogę nazwać miłością - przyznałam to, co czułam.
- Dobra, Penn. Tak bardz o zależy mi na tobie. Nie chcę Cię do niczego zmuszać. Tylko proszę. Powiedz mi kogo wybrałaś pod koniec naszego wyjazdu, obiecaj mi - pokiwałam głową, jakby zahipnotyzowana jego słowami.  W takim razie zostało mi jeszcze 5 dni do podjęcia decyzji. To strasznie krótko. Westchnęłam w oczekiwaniu, że brunet powie coś jeszcze, ale on jedynie opuścił pomieszczenie.
  Musiałam wszystko przemyśleć. Wzięłam jakąś lekką kurtkę i wyszłam na hol. Wciągnęłam powietrze przez nos i włożyłam ręce do kieszeni mojej kurtki. Musiałam wszystko przemyśleć.  To nie jest takie łatwe. A fakt, że mogę kochać dwójkę chłopaków tak samo, przeraża mnie jeszcze bardziej. Spojrzałam na niebo. Rozpadało się na dobre. Kto by pomyślał, że będzie tutaj taka Wielka ulewa. Podążyłam w stronę ścieżki prowadzącej w stronę plaży. Zaczęłam płakać z bezsilności.
  Mama Nialla zawsze powtarzała, że kiedyś stanę z jej synem na ślubnym kobiercu. Kiedyś powiedziałabym, że ona zwariowała. A teraz...to jest takie skomplikowane.
  Od poznania Harry'ego zachowuję się jak dziecko. Czuję, że żyję. Jest świetny w słuchaniu mnie. Rozumie mnie jak nikt inny. A to co powiedział mi jakieś 10 minut temu, wcale nie pomaga mi w podjęciu decyzji.
- Hej, Penn. Zaczekaj - obróciłam się w stronę głosu. Stanęłam na środku drogi.
- Niall - wyszeptałam i zaczęłam biec w stronę przemoczonego do suchej nitki blondyna.




_____________________________________
Hej ooooooo o hehehehehehe *.* co tam u was ? 
Tak wgl to was kocham .. i nie wiem co dalej pisać .. ;/
Dzięki za komentarze miski :*

niedziela, 9 lutego 2014

Niall/Harry cz.3



Imagin zadedykowany jest dla Oliwii :*

~perspektywa Harry'ego~

  Niall szedł za mną po hotelowym korytarzu. Co chwilę rozglądałem się na za siebie i sprawdzałem, czy aby blondyn nie polazł do mojej Penny. Ona jest taka słodka i kochana. Wszyscy myślą, że chcę ją wziąć pod swój odstrzał, że chcę ją tylko zaliczyć. A prawda jest zupełnie inna. To ona trzyma mnie w garści, a mi po raz pierwszy podoba się fakt, że to dziewczyna ma nade mną władzę.
- Co ty taki zamyślony ? Stoimy pod tymi drzwiami już jakieś 5 minut - Niall zaśmiał się, przez co ja sam zacząłem się śmiać ze swojego zamyślenia.
- Myślałem o Penn - powiedziałem wprost, a chłopak od razu się spiął.
- Dzisiaj prawie bym ją pocałował,  gdybyś nie zapukał - westchnął, jednak ja cieszyłem się jak głupi, że to przerwałem. Mimo to nadal odczuwałem lekki ból po usłyszeniu tych słów. Przecież jak mieli się pocałować, to blondyn potrzebował zgody Penny. Od razu miałem zły humor. Otworzyłem przede mną drzwi i najpierw wpuściłem Nialla.
- Tu jesteś, Niall. Gdzie ty się podziewałeś? Martwiliśmy się o ciebie - Liam wpadł na blondyna niczym torpeda.
- Byłem u mojej przyjaciółki - Penn - poznaliście już ją. Jest naszym fotografem - blondyn bardziej nacisnął słowo "przyjaciółki" i w tym czasie spojrzał na mnie wymownie.
- Harry nam o niej opowiadał - rzucił od niechcenia Louis. Nawet nie wyobrażał sobie, jak pomógł mi w tej sytuacji. Spojrzałem na Nialla z wyższością i usiadłem na kanapie koło Zayn'a.
- Moglibyście przystopować panowie? Wiecie jak to nas wkurza ? Wasze zachowanie jest nieodpowiedzialne. Zwłaszcza,że chodzi tutaj o dziewczynę - Liam krzyknął na nas. A nasza cała czwórka szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia.
- Dobra - powiedziałem od niechcenia by zahamować dalsze wydzieranie się na nas.
- Nie żadne dobra, tylko ustalcie coś sobie. Może niech ona sama wybierze - jednego z was. Ale w tym czasie nie możecie wchodzić sobie w drogę. Rozumiemy się? - chwilę przemyślałem plan działania, a potem energicznie pokiwałem głową. Spojrzałem na Nialla, a ten kiwnął głową w moją stronę. To chyba oznaczało wojnę.

*następny dzień*

~perspektywa Penn~

Od 15 minut gapię się na ostatnie zdjęcie moje i Nialla. Byliśmy wtedy nad morzem w domku letniskowym moich dziadków. Mieliśmy spędzić ostatnie tygodnie naszych wakacji. Na początku wyjazdu byliśmy tylko przyjaciółmi, lecz pod koniec staliśmy się parą. Wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby Niall nie poszedł do X-Factor. Może nadal bylibyśmy parą. Najgorsze chyba było to, że pod koniec wyjazdu powiedzieliśmy sobie, że nadal będziemy przyjaciółmi, bo bycie parą było za trudne. Zgodziłam się na ten układ. Tylko, że to nie wypaliło. Niall przestał dzwonić. Ja przestałam się starać. Nasza znajomość urwała się po pół roku. Te zdjęcie nadal wywołuje u mnie śmiech, jak i płacz. Nadal żywię jakieś uczucie do Nialla, ale to i tak na nic.
- Nie dołuj się tymi zdjęciami. Proszę cię, Penn - do pomieszczenia weszła Ivy. Usiadła koło mnie na kanapie i zaczęła przyglądać się zdjęciu, które trzymałam w ręce.
- Ja po prostu wspominam - pociągnęłam lekko nosem i przetarłam ręką mój policzek.
- Niall nie jest tego wart. Gdyby chciałby cię mieć, już dawno by do ciebie przyjechał i starałby się, a nie pojawia się po 2 latach i błaga o wybaczenie - spojrzałam na dziewczynę z wielkimi oczami i lekko się uśmiechnęłam.
- Może i masz rację - zaśmiałam się i włożyłam zdjęcie do szafki.
- Ja mam zawsze rację - uśmiechnęła się zadowolona. - Nie zapominaj też o drugim ciachu, które na ciebie leci - potarła ręką o moje kolano, a ja przymrużyłam oczy.
- Mówisz o Harrym ?
- No, a o kim ? Jest przystojny, zabawny, a najważniejsze jest to, że od początku się stara - pokiwała głową, jakby sama chciała sobie potwierdzić. Może i ma rację. Może powinnam spotkać się z Harrym. Tylko jak ja go znajdę. Gdy już chciałam się odezwać, rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Szybko podeszłam do holu i jeszcze raz wychyliłam się w stronę Ivy. Pokazała dwa kciuki w górę.  Odwróciłam się i otworzyłam drzwi. W przejściu stał uśmiechnięty Styles.
- Hej, piękna. Chcesz się gdzieś może wybrać ? - oparł się o swoją rękę i poprawił swoją grzywkę do góry. Chłopak stał przede mną w rozpiętej koszuli i białych spodenkach.
- To zależy gdzie chcesz mnie zabrać - odpowiedziałam mu z uśmiechem na ustach, a ten pokręcił głową,  jakby z politowania.
- Pójdziemy nad morze. Tylko przebierz się w strój - zasalutowałam mu ręką jak w wojsku, a on zaśmiał się, ukazując jego piękne dołeczki. Wróciłam do mojej sypialni, w której leżała Ivy. Wzięłam swój strój, a ona zmarszczyła brwi. Pokazałam jej ręką w stronę drzwi, a ona wypowiedziała bezdzwięcznie "Harry?". Przygryzłam dolną wargę i lekko pokiwałam głową.
Wzięłam strój w rękę i poszłam do łazienki. Gdy już się przebrałam,  wzięłam ręcznik i jakaś białą koszulę. Podeszłam do Harry'ego, a ten w skupieniu mi się przyglądał.


~perspektywa Harry'ego ~

 Gdy szliśmy w stronę morza, rozmawialiśmy chyba na wszystkie tematy, jakie były możliwe. Przy Penny czułem, że nie muszę nic ukrywać. Mogłem być sobą. To było chyba przyczyną tego, że teraz myślę o niej przez cały czas. Jest dla mnie jak grom z jasnego nieba. Jest moim aniołem.
- Wchodzisz ? - popycha mnie lekko i zaczyna biec w stronę wody. Śmieję się wraz z nią i biegnę za nią. Widzę jak zdejmuje szybko koszulę i zostawia ręcznik na piasku. Gdy dobiegam do miejsca, w którym zostawiła rzeczy - ona już jest w wodzie i wytyka mnie palcami, że jestem wolny. Ja jak na złość zakładam swoje okulary przeciwsłoneczne i kładę się na jej ręcznik. Lekko chichoczę, kiedy dziewczyna orientuje się, że nie mam zamiaru wejść do morza. Po chwili czuję jak coś zimnego kapie mi na twarz. Otwieram oczy i widzę uśmiechniętą Penn nad moją głową. Ona jedynie wyciąga do mnie rękę, a ja ją chwytam.
- Chyba nie miałeś zamiaru leżeć przez cały czas na moim reczniku? - uśmiechnęła się w ten piękny sposób, a ja na chwilę jakbym znalazł się w innym świecie.
- To był twój ręcznik ? - zapytałem sarkastycznie i obróciłem głowę w stronę rzeczy. Ta jedynie walnęła mnie lekko w ramię i pociągnęła w stronę wody. Chlapaliśmy się, jak jakieś małe dzieci. Dziewczyna co chwile wchodziła na moje ramiona, a ja wyrzucałem ją w górę. W pewnym momencie trochę się ode mnie oddaliła,  a ja rozglądałem się za nią. Zniknęła mi z horyzontu, a ja jak głupi szukałem ja wzrokiem.
- Penny - krzyknąłem i w tym samym momencie brunetka wskoczyła na moje plecy głośno się śmiejąc.
- Nigdy tak więcej nie rób - ostrzegłem ją i pogroziłem palcem. Stanęła naprzeciwko mnie i złapała się za biodra.
- Ponieważ się o ciebie bałem - powiedziałem to dość wolno, przy okazji poprawiając jej włosy za ucho.
- Weź głęboki wdech i zanurkuj pod wodę - powiedziała dość cicho, jednak ją usłyszałem.
- Dlaczego?
-Ufasz mi? - zapytała trochę głośniej.
- Ufam.
- To zrób to - wraz z tymi słowami, wziąłem głęboki wdech i zanurzyłem się. Już po chwili czułem jej ciepłe wargi na moich.


_________________________________________
UHUHUHUHUU xD
No to się podgrzala atmosfera xd
I jak o tym sądzicie ? 
Jak dla mnie to jest takie słodkie,  że aż mnie mdli .. ale co tam xd 
Pamiętajcie o komentarzach ludziki ;**

piątek, 7 lutego 2014

Niall/Harry cz.2

Tą część dedykuję Łucji :*



  Po pierwszej sesji byłam jeszcze bardziej zmęczona fizycznie, niż wtedy gdy wbiegałam na tę halę. Przez te 2 godziny poznałam chłopaków z zespołu.  Jednak przez cały czas Niall i Harry zachowywali się dość dziwnie. Gdy robili wspólne zdjęcie kazałam ustawić im się koło siebie, a oni jedynie oddalili się od siebie i stawali po dwóch innych końcach planu, przez co Zayn i Louis mieli z nich ubaw, natomiast Liam denerwował się i mówił mi, że to pierwszy taki przypadek, że nie chcą współpracować z fotografem.
Byłam lekko poirytowana ich zachowaniem. W końcu udało mi się wykonać zdjęcia. Całą szóstką wyszliśmy z budynku i podjechaliśmy jakimś autem pod mój hotel. Byłam mocno zmęczona, a jeszcze miałam złożyć raport mojemu szefowi, jak przebiegł dzisiejszy dzień.

- Jeżeli chcesz mnie wkurzać, to lepiej nie wchodź - usłyszałam pukanie do drzwi. Jednak ta osoba chciała wejść do mojego pokoju i chyba nie usłyszała moich wołań.
- Pomyślałem, że się nudzisz tutaj sama - blond czupryna Nialla pokazała się na horyzoncie, a potem reszta chłopaka.
- Niall, jestem strasznie zmęczona. A po dzisiejszej sesji na dodatek boli mnie głowa - blondyn zasmucił się i podszedł do mnie bliżej siadając koło moich nóg. Zaczął je głaskać opuszkami palców, przez co czułam się jak w niebie.
- Dlatego tutaj przyszedłem. Chciałem przeprosić cię za takie traktowanie, bo przeszkadzałem ci tylko ja i Harry. Nie wiem co się stało. Nigdy się tak na mnie nie patrzył i nie zachowywał się tak w stosunku do mnie - udawał, że nic nie wie w tej sprawie, a przecież ja wiedziałam, o co im chodziło.
- Niall, jeżeli nie chcecie ze mną pracować to powiedzcie to Lucasowi.  Zrozumie, że nie lubicie mnie jako fotografa i wszyscy będą szczesliwi- powiedziałam to, co mnie męczyło przez cały wieczór. Widziałam to, że nie chcą ze mną pracować.
-Co?! Ty musisz z nami pracować.  Jesteś wielka. Naprawdę robisz świetne zdjęcia - wstał na chwilę, po to by usiąść bliżej mnie trzymając mnie za rękę.
- Ja wiem swoje - zaśmiał się z moich słów i skarcił mnie dotykając nosa wskazującym palcem.
- Posuń się bardziej na tym łóżku, bo zaraz spadnę - zaśmiał się i lekko pokiwał się na kanapie. Z ociąganiem bardziej wtargałam się na prawą stronę łóżka i poklepałam miejsce obok,  jednak chłopak lekko pociągnął mnie za nogi i położył się koło mnie.
- Nie za wygodnie ci ? - zaśmiałam się i złapałam za jego wyciągnięte ręce.


- Gdzie ty mieszkasz ? - zamyślił się i szepnął prawie niedosłyszalnie.
- Aktualnie w tym pokoju - zaśmiałam się, jednak na jego twarzy widoczna była konsternacja.
- Nie chodzi mi o teraz - pokiwał głową z lekkim rozbawieniem. Spojrzał się na nasze splecione palce i pociągnął mnie do siebie, przez co upadłam koło niego na materacu.
- A o kiedy ? - spojrzałam na jego usta i chwilę się w nie wypatrywałam.
- Pół roku temu odwiedziłem twój dawny dom rodzinny, ale twoja mama powiedziała, że się wyprowadziłaś. Powiesz mi dlaczego? Przecież Londyn to dobre miasto. Miałaś tam przyszłość - spojrzałam się w jego oczy i widziałam smutek. Głęboko wciągnęła powietrze i jeszcze raz spojrzałam się w kierunku naszych palców. Wydawało mi się, że małe oskierki przeskakują z palec na palec.
- Gdy wyjechałeś z Londynu na dobre, nie miałam co ze sobą zrobić. Moi przyjaciele odeszli ode mnie wraz z twoim odejściem. Nawet nie wiem czy mogę nazwać ich przyjaciółmi, skoro nimi nigdy nie byli. Przez cały ten czas chodziło im tylko o ciebie i twoją sławę. Gdy skończyłam 18 lat, kupiłam sobie samochód z oszczędności, które uzbierałam na pracy w kawiarni twojej mamy* i ruszyłam w świat. Twoja mama nie chciała bym odjeżdżała, jednak moje auto czekało na mnie w USA. Nie mogłam tak tego zostawić. Moją mamę nawet nic nie obeszło, że wyjechałam - wtuliłam się w Nialla. Chłopak objął mnie ramionami i lekko przycisnął usta do mojego czoła.
- Penn, twoja mama na pewno przejmowała się tobą - objęłam jego ręce w swoje i pociągnęłam się bliżej jego twarzy.
- Zależy ci na mnie? - wyszeptałam i spojrzałam w jego oczy. Blondyn się tylko uśmiechnął i przybliżył się jeszcze bardziej.
- Ja.. - nie skończył, bo ktoś zapukał do drzwi. Szybko wstałam z łóżka,  podchodząc do drzwi. Lekko przeczesałam ręką włosy i spojrzałam na Nialla. Siedział na krześle obok kanapy i patrzył się we mnie wyczekująco.
- Hej, przyszedłem po Nialla. Chłopacy pytają się, czy idziesz z nami do klubu - drugie zdanie było skierowane do blondyna.
- Yyy.. no dobra, już się zbieram - wstał z siedzenia, a ja spojrzałam się na Harry'ego. Ten zauważając to, uśmiechnął się do mnie i mrugnął jednym okiem, przez co zachichotałam.
- Harry, nie podrywaj ją. Za wysokie progi jak na twoje nogi - znowu zmierzyli się wzrokiem, a ja żałowałam, że znajduję się pomiędzy tym sporem.
- Lubię wyzwania - Harry się do mnie uśmiechnął, a potem znowu wrócił do grobowej miny, która była przeznaczona dla Nialla.
- Ja zaraz zwariuję - szepnęłam do siebie.
- Coś mówiłaś ? - spojrzeli się na mnie z wyczekiwaniem.
- Powiedziałam, że już na was czas - położyłam ręce na ich plecach i wygoniłam z pokoju. Zanim zdążyli coś powiedzieć, stali za drzwiami.
- Oni są nieobliczalni - stanęłam tyłem do łóżka i opadłam na kołdrę. To był szalony dzień.


_________________________________________

kawiarni twojej mamy* - mama Nialla w tym imagine ma swoją własną kawiarnię w Londynie, w której pracuje Penn.


HALOOOOOO
TO JA AGUUUU ♡
CO TAM U WAS?

tak strasznie dziękuję wam za te komentarze pod pierwsza częścią tego imagina.  Na prawdę kocham was wszystkich ♡♡♡♡
Dlatego ta część jest wcześniej niż powinna.. ponieważ dzisiaj zakładałam,  że będę oglądać tylko igrzyska... ale te przedstawianie tych ludzi było dość dlugie xd wiec postanowiłam, że napiszę w tym czasie coś ... i wychodzi na to ze się rozpisałam xd
.
.
Przepraszam, że jest tak mało Harry'ego w tej części ale tak ma być !

Jeszcze tylko was pozdrawiam i żegnam ludziki ; *

Mam nadzieje, ze znowu was to zmotywujesz,  bo im więcej komentarzy tym szybciej kolejna część ;**

Byeeeeeeeeee misie ♡

poniedziałek, 3 lutego 2014

Niall/Harry cz.1


Z dedykacją dla Asi x.x

Przeszłam wolnym krokiem naokoło basenu trzymając w ręce moje słoneczne okulary i butelkę wody mineralnej z barku hotelowego. Podeszłam do mojego leżaka i rozłożyłam swój ręcznik po całej jego długości.
Położyłam się na wygodnym materacu i założyłam okulary. To był chyba najlepszy wyjazd służbowy, na który pojechałam wraz z moimi dwoma przyjaciółkami. Z zawodu jestem fotografem. Podobno najlepszym na tej półkuli, ale ja jakoś nie zwracam na to jakiejś większej uwagi.
     Chwilę wypatrywałam z daleka blondynkę i brunetkę w czarnych strojach, jednak nigdzie ich nie było. A miały pójść ze mną do parku wodnego. Wzięłam swój telefon do ręki i wykręciłam numer do brunetki - Ivy.  Nie odebrała, więc wybrałam numer blondynki - Mary. Jak na złość ta też nie chciała odebrać.  Lekko się wkurzyłam. Wstałam z leżaka i podeszłam do trampoliny. Weszłam na nią i spojrzałam w kierunku ratownika. Uff, na szczęście tam był.  Szeroko się do mnie uśmiechnął, a ja odwzajemniłam uśmiech. Lekko się rozbiegłam i wskoczyłam do wody.


 Wyszłam z wody i szybko podeszłam po ręcznik. Wytarłam sobie twarz i znowu położyłam go na swoim miejscu. Nagrzewałam się w słońcu Miami.
- Dobrze pływasz - usłyszałam po kilku minutach wypoczynku. Lekko podniosłam się na łokciach i spotkałam się wzrokiem z chłopakiem o brązowych, kręconych włosach. 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego, a on podał mi swoją rękę. 
- Harry, a ty ? - chłopak odwzajemnił uśmiech, a ja ścisnęłam jego rękę - Wow, masz bardzo mocny uścisk - zaśmiał się i zdjął swoje okulary przeciwsłoneczne, a ja zobaczyłam jego zielone oczy.
- Jestem Penelope, ale możesz mówić mi Penn - usiadłam na swoim ręczniku po turecku i kontynuowałam - W dzieciństwie uprawiałam różnego rodzaju sporty walki.
- Mam się ciebie bać ? - zaśmiał się i usiadł koło mnie.
- Nie biję słabszych - wytknęłam mu język i założyłam swoje okulary.
- Ooo. Załapałaś minusa i proszę, zdejmij te okulary, bo zasłaniają twoje piękne oczy - chłopak na chwilę się zawiesił, a potem na jego policzki wkradł się szkarłatny rumieniec. Już go polubiłam. 
- A ty załapałeś plusa. Co ty na to, żeby pójść do parku wodnego? Moje przyjaciółki miały pójść tam ze mną, ale jak widzisz, nie ma ich tutaj - zrobiłam smutną minę i wydęłam dolną wargę. 
- Jeżeli chcesz, to mogę z tobą pójść - wstał z miejsca i wziął ręcznik z kosza, po czym przewiesił sobie przez barki i powiesił okulary na swojej koszulce.
- Jestem już gotowa - powiedziałam, kiedy spakowałam wszystkie swoje rzeczy do torby, a ręcznik powiesiłam sobie na ramieniu.

     Po krótkiej chwili doszliśmy do tablicy informacyjnej całego parku. Z planszy wyglądał na naprawdę dobry. Przeszliśmy przez ścieżkę, przy której rosły palmy. Lekko obróciłam głowę w kierunku Harry ego, któremu wielkie zdziwienie malowało się na twarzy.
-Ooo... ale to jest wielkie - spojrzałam ponad siebie i tez zapadło mi dech w piersiach.






   
- Ale to jest wielkie - spojrzałam w kierunku zamku i jeszcze bardziej chciało mi się otworzyć buzię.
- No wiesz. Przed chwilą powiedziałem to samo, ale co tam - zaśmiał się, za to ja lekko popchnęłam go. Przez co się zachwiał się i wpadł na malutką palmę.
- Ciota - zaśmiałam się po raz kolejny i podałam mu rękę, by znowu wszedł na ścieżkę.
- Jeżeli tak uważasz - obdarzył mnie swoim najsłodszym uśmiechem i obejrzał się za siebie - Kto ostatni w wodzie ten kupuje drinka - szybko złapał za mój ręcznik i pobiegł w kierunku zjeżdżalni.
- Głupek - powiedziałam do siebie i podeszłam do plastikowego krzesła i położyłam tam torbę. Weszłam do wody i pierwsze co, to zanurzyłam się w wodzie. Gdy wypłynęłam, rękoma zaczesałam swoje włosy do tyłu.
- Stawiasz mi drinka - poczułam ręce Harry'ego na moich ramionach. Odwróciłam się do niego i udałam, że płaczę - Marna z ciebie aktorka - oboje się uśmiechnęliśmy i zaczęliśmy chlapać się wodą.

     Po kilku godzinnych zjeżdżaniu na zjeżdżalniach sporo się o nim dowiedziałam. Jednak gdy pytałam się go o cel jego pobytu, zaniepokoił się i odwrócił wzrok zmieniając temat.

     Po pożegnaniu z Harrym poszłam do swojego pokoju i walnęłam się na łóżko.  Byłam padnięta.
- Gdzieś ty była młoda ? - Mary zaskoczyła mnie lekko, gdy wparowała do pokoju szybciej niż niejeden sprinter.
- Odpowiedniejsze pytanie brzmi : Czemu nie odbierałyście telefonów ?
- Nie odwracaj kota ogonem.
- No dobra. Byłam z moim nowym kolegą w parku wodnym - lekko się zarumieniłam i schowałam głowę w poduszki.
- Uuu... chyba coś się święci Ivy. Jak miał na imię ? - obie usiadły na moim łóżku.
- Harry.
- Coś mi się kojarzy to imię. Już dzisiaj to gdzieś usłyszałam. Aaa... No tak. Jacyś chłopcy i Niall go szukali.
- Niall tu jest? - ożywiłam się i stanęłam na nogi - Gdzie go spotkaliście ?
- Poczekaj chwilę - lekko się naburmuszyłam na słowa Ivy.
- Lucas się o ciebie pytał.  Podobno masz dzisiaj iść na plan - Mary poinformowała mnie, a mi od razu popsuł się humor.
- Przecież jestem tu dopiero jeden dzień. A on już chce żebym była na jego zachcianki ?
- No wiesz. Jesteś tutaj w końcu dzięki niemu. On jest twoim szefem i to on załatwił ci tutaj robotę.  Powinnaś się cieszyć, a nie naburmuszać. Zobacz, gdzie wylądowałaś.  Hotel pięciogwiazdkowy.  Basen. Własny apartament...
- Może jednak macie rację - westchnęłam i podeszłam do torby ze sprzętem - O której ma być ta sesja ?
- O 18 - spojrzałam na zegarek i trochę się przestraszyłam. Była 17.52, a miejsce, w którym mam robić zdjęcia jest oddalone jakieś 10 minut stąd, jeżeli chodzi o przejście pieszo.
- O kurde! - wrzasnęłam i szybko założyłam jakąś sukienkę.  Wzięłam aparat i wybiegłam z pokoju. Biegłam, ile sił miałam w nogach. Gdy już dobiegałam do budynku, w którym miałam zrobić sesje, była 17.59.
Wbiegłam na halę z przygotowanym sprzętem. Ujrzałam Lucasa.
- Masz szczęście, że dziewczyny dzwoniły,  że się spóźnisz - zaśmiał się i podał mi butelkę wody.
- Też miło mi cię widzieć - zaczęłam łapczywie pić picie, gdy na salę weszły jakieś osoby.
- Penn, poznaj One Direction, z którym będziesz pracować przez ten tydzień - oddałam mu pustą butelkę po wodzie i spojrzałam w kierunku chłopaków.
- Niall - wrzasnęłam i pobiegłam do blondyna, rzucając mu się w ramiona.
- Penn, ile to już czasu? - zaśmiał się, a wszyscy pozostali gapili się na nas, jak na idiotów.
- To wy się znacie ? - spojrzałam się w stronę głosu i szeroko się uśmiechnęłam.
- Ooo... Harry,  co ty tu robisz ?
- O to samo spytał bym ciebie.
- Tak się składa, że fotografuje - podniosłam aparat, by wzmocnić wiarygodność moich słów.
- Znasz Harry'ego ? - Niall zmarszczył czoło.
- Poznałam go dzisiaj - uśmiechnęłam się lekko, a blondyn zrobił skwaszoną minę.
- Widzę, że będziemy się dobrze bawić - Lucas zakładka w dłonie.
- Taaa - Niall i Harry spiorunowali się wzrokiem i oddalili się od siebie. Co to miało znaczyć ja się pytam?


__________________________________________
TROLOLOLOLOOLOLOLOLOLO
Chyba tyle co do notatki xd
Możliwe, że dzisiaj pojawi się kolejna część jeżeli się postarajcie w komentarzach :)

sobota, 1 lutego 2014

Harry część 6



Nie wierze ,że Heri ma już 20 lat.! *o*
W moim opowiadaniu ma z 17 ;o
Tak bardzo płacze..

Dzień 10 
(żeby nie potrzebnie nie przedłużać)

       Miałam cały weekend na przemyślenie wszystkiego co mi wyznała Lil. Brian Marone?! Nigdy mu się dokładnie nie przyglądałam, ale czy to możliwe ,żeby tak bardzo był podobny do Harry'ego. Przecież byłam pewna ,że to on. 
       Czy to możliwe ,żeby Lily mnie okłamała? Czyżby jednak spotykała się z lokowatym? Przecież byli w kawiarni, gdy weszłyśmy tam z Gemmą, ciągle gadają, albo to jak reagował na moje pytanie

- Jak tam u Lily? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie, a Haz się tylko zaśmiał.
- Bardzo dobrze. Dużo o tobie opowiada. Czuję, że znam cię lepiej niż sobie to wyobrażasz.. Mimo ,że tego nie chciałaś -stwierdził "

     A wcześniej pytał mnie o Dave'a .. mojego chłopaka, którego zlewałam już od dłuższego czasu. Nie chciało mi się wierzyć, żeby Lil mnie okłamała. Więc czemu ciągle o tym myślałam? Martwiłam się o nią. Tak to był jedyny pomysł. To nie tak, że ja jej nie chciałam wierzyć. Po prostu musiałam poznać wersję chłopaka.
      Sama nie wiem kiedy wymknęłam się z domu i popędziłam do budynku obok. 
- [T.I]! - powiedziała wesoło Anne, która właśnie otworzyła drzwi.
- Dzień dobry. 
- Przyszłaś do Harry'ego na korepetycje? Słyszałam ,że nieźle ci poszła ta kartkówka. Mój syn chwalił się cały dzień jaki jest zdolny. 
- Właściwie to przyszłam porozmawiać z Harrym. Jeśli mogę - dodałam.
- Ależ oczywiście skarbie! Wejdź. Jego pokój jest na górze, po prawej od łazienki -wytłumaczyła mi , mimo ,że doskonale wiedziałam gdzie on się znajduje. Weszłam szybko po schodach i już kierowałam się do pokoju chłopaka, gdy poczułam czyjeś ręce oplatające moją talię.
- Hej piękna ! -krzyknęła mi do ucha Gemma.
- Cześć wariacie -odpowiedziałam jej wesoło. 
- Dawno się nie widziałyśmy. 
- To prawda, ale ostatnio nigdzie nie wychodziłam i wiesz.. -wytłumaczyłam się.
- Nie ważne -machnęła ręką - Obejrzałabym sobie jakiś film.. Oglądałaś może Jack and Jill? - błagam Gem nie zaczynaj.
- Tak oglądaliśmy już to razem jak się poznaliśmy.
- Ah no racja. A nie masz może ochoty obejrzeć go jeszcze raz? To taki śmieszny film.. - powiedziała.
- Wiesz.. -zaczęłam - właściwie to.. - kurde, jak ja mam jej odmówić.
- Może innym razem. Ale musisz chociaż pomóc mi cos wybrać do ubrania. Ostatnio mi świetnie doradziłaś w wyborze tej sukienki i ...
- Jasne. -odpowiedziałam szybko i weszłyśmy do jej wesołego pokoju.
- Więęęc.. -zaczęła i otworzyła swoją wielką, rany naprawdę wielką szafę. Kurna, była z dwa razy większa od mojej. A myślałam ,że to niemożliwe.
- Jaka to dokładnie okazja?
- No wiesz, mój chłopak zaprosił mnie na obiad do dziadków.
- Oh, rozumiem -powiedziałam i zaczęłam przeglądać wszystkie rzeczy. Czułam się jak w sklepie. Jej rzeczy  były poukładane tak jak w sklepie. Ostatecznie wybrałam beżową bluzeczkę z rękawami do łokci , zakończonymi bielutką kokardeczką, czarne spodnie i vans'y. Nawet udało mi się ją namówić ,żeby podwinęła nogawki w spodniach , co było moim zwyczajem.
      Gdy opuściłam pokój szalonej siostry , skierowałam się do "świątyni" Harry'ego. Zapukałam lekko , ale nie otrzymałam odpowiedzi. Może śpi? Nacisnęłam cicho klamkę i zajrzałam do środka. Nie było go. Wyszłam z jego pokoju i zeszłam na dół. Już miałam pytać się Anne, czy nie jest gdzieś na dole, gdy zobaczyłam go przez okno w salonie.
      Bez pożegnania wyszłam z domu i pobiegłam za nim. Gdy w końcu go dogoniłam odezwała się moja natura sieroty i potknęłam się lecąc całą sobą na niego. Po sekundzie oboje leżeliśmy na ziemi.
- Rany [T.I] coś ty taka dzika? -zapytał masując ramię.
- Przepraszam. Chciałam cię dogonić i się potknęłam i.. - mówiłam aż w końcu przestałam bo chłopak intensywnie zaczął wpatrywać się we mnie. Delikatnie podniósł rękę i odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy. Nie umiałam wydać z siebie dźwięku. Po prostu siedziałam na ciepłym asfalcie. Na szczęście mieszkaliśmy we wsi blisko miasta i mało kto przejeżdżał tą drogą.
- No.. Więc do czego ci byłem potrzebny?
- Chciałabym wiedzieć .. co łączy cię z Lily -powiedziałam. Chłopak zauważył zmieszanie w mnie w oczach. Wiedziałam to. Westchnął cicho i wstał, po czym podał mi rękę i pomógł mi się podnieść.
- Więc.. Chcesz znać całą prawdę? - spytał. Nie nie nie! Proszę nie mów mi ,że ona mnie okłamała!!
- Tak -odpowiedziałam stanowczo.
- Więc ci opowiem, ale nie tu. Wiesz, widziałem tutaj stadninę koni, jest tam dużo przestrzeni. Cisza spokój i nikt nam nie przeszkodzi.
- Okej.
      Szliśmy powoli , nie odzywając się do siebie. To było niepodobne do Harry'ego. On zawsze mi dogryzał i starał się w wkurzyć. A teraz po prostu szedł i miał buzię zamkniętą.
       Gdy w końcu dotarliśmy do stadniny, usiedliśmy na trawie. Harry bawił się trawą, a ja patrzyłam się na niego oczekując aż wreszcie zacznie mówić.
- Gdy cię po raz pierwszy spotkałem.. Pewnie teraz myślisz o imprezie, ale ja wcześniej cię widziałem. Na przykład wtedy, kiedy oglądaliśmy dom, albo jak się wprowadzaliśmy. Pewnie też mnie widziałaś , po prostu tego nie pamiętasz. Kurcze.. - przerwał - [T.I] naprawdę mi się podobasz. - wypalił. O cholipka.
- Harry ja..
- Proszę nie przerywaj. Może nie zacząłem prawidłowo. Chyba za bardzo się popisywałem, a tobie najwyraźniej się to nie podobało. Naprawdę chciałem zrobić na tobie dobre wrażenie. Nie rozumiałem tego ,że jednego dnia się całowaliśmy i naprawdę było zajebiście, a drugiego powiedziałaś mi ,że nie lubisz mnie , a potem znalazłaś sobie na szybko chłopaka.
- Dave to nie chłopak na szybko. Chodziliśmy ze sobą wcześniej, ale poszedł do poprawczaka. Jeśli ma cię to pocieszyć to powiem ci ,że teraz zrobiła się z niego ckliwa ciota i naprawdę mnie już denerwuje. -chłopak się zaśmiał.
- Popytałem trochę i dowiedziałem się ,że Lily to twoja najlepsza przyjaciółka. Wymyśliłem całą strategię , potem się z nią spotkałem.. Ona okazała się taka ciepła i kochana. Tak dobrze o tobie mówiła. Ja.. nie mogłem jej tego zrobić. - okeeej. Harry chciał wykorzystać Lil, żeby wzbudzić we mnie jebaną zazdrość? - Powiedziałem jej to, co do ciebie czuję i ona chciała mi pomóc , ale nie wiedziała jak. Tak wyszło ,że się zaprzyjaźniliśmy.
- No okej, a co z Brian'em Marone?
- Jeden mały wybryk Lil.
- To znaczy ,że ..
- Ja .. to znaczy tak sądzę... to znaczy... - mówił , ale nie dokończył bo pochyliłam się i go pocałowałam. Nie myślałam wtedy .. tylko no po prostu to zrobiłam. Chłopak szybko oddał pocałunek. Przysunął się bliżej i włożył ręce w moje włosy. Ten gest był pełen namiętności i uczucia. Cholera, Dave tak nie całował.
-Wow - westchnął chłopak, gdy przestaliśmy się całować - To było... wow
- Przepraszam Harry. Nie chciałam być świnią.
- Cii.. spokojnie skarbie - powiedział i mnie przytulił. Daj mi jutro cały dzień, żebyś się do mnie całkowicie przekonała dobrze?
- Jutro.. okej -westchnęłam.
      Potem Harry odprowadził mnie do domu i na pożegnanie mocno pocałował. Oddałam pocałunek. Przy nim czułam się inaczej. Pociły  mi się ręce , serce waliło jak cholera, myślałam tylko o tym ,żeby go całować. Chciałam ,żeby jego ręka trzymała moją. Całkowicie zapomniałam o tym ,że ja już mam chłopaka. Dave'a, który zmienił się, ale ciągle był tym, o którego tak bardzo się starałam. I on szalał za mną. Miałam też drugiego chłopaka namiętnego , seksownego i całkowicie mojego. No to brawo, nieźle namieszałaś idiotko, pomyślałam rzucając się na łóżko. Ciekawe ,co Harry przygotował...

--------------------------------------

To chyba najgorsza część tego imagina -.-
Tak strasznie mi nie wyszła ,że aż szkoda gadać ;//
Proszę nie piszcie nic w stylu "genialne" bo to mnie zdołuje. Zamiast tego napiszcie do dupy , czy coś w tym stylu i możecie to uznać (wyjątkowo) jako "dobra praca" okej ? ;*

100 lat HERI :**
<33333